馃専 艢wi膮tecznie

Z okazji tych pi臋knych 艣wi膮t i 2020 roku 偶ycz臋 Ci nadziei, zaufania i odwagi do pod膮偶ania za swoj膮 gwiazd膮.

A reszt臋 wyja艣nia poeta:

 

Podr贸偶 Trzech Kr贸li
Thomas S. Eliot

Mro藕na to by艂a wyprawa;

Najgorsza pora roku

Na podr贸偶, zw艂aszcza tak d艂ug膮:

Drogi ton膮ce w 艣niegu i lodowaty wiatr,

Najokrutniejsza zima.

Rozdra偶nione wielb艂膮dy, pokaleczone, zbola艂e,

K艂ad艂y si臋 w mokrym 艣niegu.

I by艂o nam czasem 偶al

Letnich pa艂ac贸w na wzg贸rzu, os艂onecznionych taras贸w,

I jedwabistych dziewcz膮t roznosz膮cych napoje.

Poganiacze wielb艂膮d贸w kl臋li i z艂orzeczyli,

呕膮dali napitku, kobiet, przepadali bez wie艣ci,

Nocne ogniska gas艂y, nie by艂o gdzie si臋 schroni膰;

A miasta by艂y wrogie, mieszka艅cy nieprzyja藕ni,

Wioski brudne i chytre, za wszystko 偶膮dano z艂ota.

Ci臋偶ka to by艂a pr贸ba.

W臋drowali艣my w ko艅cu ju偶 tylko w ci膮gu nocy,

艢pi膮c byle gdzie i p艂ytko,

I s艂ysz膮c w sobie g艂os, kt贸ry powtarza艂 w k贸艂ko:

To jest czyste szale艅stwo.

 

A偶 kt贸rego艣 poranka, 艣niegi maj膮c za sob膮, zjechali艣my w dolin臋,

艁agodn膮, 偶yzn膮, wion膮c膮 zapachem wielu ro艣lin,

Gdzie nad strumieniem sta艂 m艂yn i m艂贸ci艂 ko艂em ciemno艣膰,

A dalej, pod niskim niebem, wznosi艂y si臋 trzy drzewa,

I stary, siwy ko艅 bieg艂 艂膮k膮, galopem, w dal.

Stan臋li艣my przed gospod膮 poros艂膮 li艣膰mi wina;

W otworze drzwi sze艣膰 r膮k rzuca艂o raz po raz ko艣膰mi i zgarnia艂o srebrniki,

Stopy za艣 uderza艂y w puste buk艂aki po winie.

Nikt jednak tam nic nie wiedzia艂;

ruszyli艣my wi臋c dalej鈥↖ dopiero pod wiecz贸r, prawie w ostatniej chwili,

Trafili艣my w to miejsce 鈥 mo偶na powiedzie膰 鈥 w艂a艣ciwe.

 

Pami臋tam, by艂o to dawno;

Dzi艣 bym post膮pi艂bym tak samo, tylko trzeba zapyta膰

Trzeba zapyta膰

O to: czy ca艂a ta droga nas wiod艂a

Do Narodzin czy 艢mierci?

呕e by艂y to Narodziny, to nie ulega kwestii,

Mieli艣my na to dowody.

Bywa艂em 艣wiadkiem narodzin i by艂em te偶 艣wiadkiem 艣mierci,

I by艂o dla mnie jasne, 偶e s膮 to r贸偶ne rzeczy; jednak te narodziny

By艂y dla nas konaniem, ci臋偶kim jak 艢mier膰, 艣mier膰 nasza.

Wr贸cili艣my do siebie, do naszych starych Kr贸lestw,

Ale w tym dawnym obrz膮dku jako艣 nam ju偶 nieswojo,

Obco w艣r贸d tego t艂umu zapatrzonego w swe b贸stwa.

Rad by艂bym innej 艣mierci.

/t艂umaczenie Antoni Libera/

 

Na zdj臋ciu: „Portinari Triptych” Hugo Van Der Goes

鉂わ笍 Mariola